poniedziałek, 19 lutego 2018

Kryształ Soldenu

6. Kłamstwa i kłamstewka

Teraz naprawdę znalazła się w sytuacji bez wyjścia, przeklinając w myślach swoje obecne położenie. Jakże zabawnie się złożyło. Ona, która zapewniała, że ze wszystkim sobie poradzi, utknęła w laboratorium na jakimś wygwizdowie bez możliwości ucieczki. Jakby tego było mało, właśnie jakiś gościu wszedł do środka, gotowy do strzału, a za nim czaił się cały oddział terrorystów.
Miała tyle myśli, a nie wiedziała, co zrobić. Zrobiwszy krok do przodu, jak w zwolnionym tempie sięgnęła po broń...
I wtedy wszystko zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. W jednej chwili stała, patrząc na mężczyznę, a po paru sekundach z impetem uderzyła o podłogę, w dłoni wciąż kurczowo trzymając pistolet. Spodziewała się, że lada moment ktoś jej go wyrwie, przy okazji wykręcając ręce. Otworzyła powoli oczy, dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego, że je zamknęła przez nagły rozbłysk światła.
Przeraźliwy pisk przeszył jej boleśnie bębenki uszne, przez co skuliła się i przykryła jedno ucho dłonią, ale nic to nie dało. Syknąwszy z bólu, wyjęła prędko słuchawkę. Pocierała jedną ręką policzek, licząc, że to coś zmieni. Nagłe urwanie sygnału nie było przyjemne.

piątek, 26 stycznia 2018

Kryształ Soldenu

5. Kryształowa sieć

Iolesti nawet z kosmosu wyglądała niezwykle, a przynajmniej tak uważała Izis, patrząc na nią przez szybę Yesiqetrum. Nie bez powodu nazywano ją szklaną planetą. Z tej odległości naprawdę wydawało się, że cała jest wykonana właśnie z tego materiału. Nawet powietrze połyskiwało w świetle Fohei, głównej gwiazdy układu.
Kadłub drżał lekko, gdy statek zbliżał się nieuchronnie do swojego celu. Księżniczka spojrzała kątem oka na siedzącego przed nią pilota. Opierała się w milczeniu o fotel Kolena, doskonale wiedząc, że za chwilę będzie musiała usiąść, bo nigdy nie wiadomo było, jakie będzie lądowanie. Wejście w atmosferę mogło być zarówno delikatne, jak i straszliwie gwałtowne, gdyby wpadli w gęstsze powietrze.
Rodzinna planeta jej babci słynęła właśnie z takich anomalii w termosferze. Podobno był to efekt jakiegoś dawno rzuconego zaklęcia, które nie zadziałało, jak powinno. Albo wręcz przeciwnie: taki był jego cel. Izis osobiście uważała, że po prostu naturze się coś pomieszało, więc zespoliła się z magią. Ale kto to tam wiedział? Wszystko to miało miejsce wiele lat temu i nawet najstarsi z mieszkańców nie pamiętali początku tej historii. Po prostu anomalia towarzyszyła im przez cały czas. Nie wpływała jakoś znacząco na ich życie, jako że nie dotyczyła ich bezpośrednio. Bywała uciążliwa tylko wtedy, gdy ktoś chciał podróżować na inną planetę.

sobota, 6 stycznia 2018

Kryształ Soldenu

4. Wszędzie misje

    Laurę zaskoczyło nieprzyjemne uczucie, które kiełkowało w niej, od kiedy tylko opuściła park. Obejrzała się za siebie, ale Marta już też nie siedziała bezczynnie na ławce, tylko pognała do domu się przebrać. Nastolatka przygryzła wargę, wędrując prędko wzdłuż ulicy. Jednocześnie chciała i nie chciała być w skórze przyjaciółki. Laurę zżerała od wewnątrz piekielna wręcz zazdrość, że to blondynka, a nie ona, doświadczyła spotkania z innym gatunkiem. Z drugiej strony jednak nikt od dawna już nie widział takich mieszkańców Ziemi, co było więcej niż niepokojące.
   Dziewczyna westchnęła głęboko. Była fatalną przyjaciółką. Powinna szukać jakiegoś rozwiązania, zamiast zastanawiać się, jakby to było, gdyby zamieniły się miejscami. Pogrążyła się w myślach, nawet nie zauważając, kiedy dotarła do niewielkiej restauracyjki, w której sobie dorabiała. Dopiero w chwili przekroczenia progu zorientowała się, gdzie jest. Nie pamiętała nawet momentu wysiadania z autobusu, a co najważniejsze, nie orientowała się, w którym momencie do niego wsiadła. Jednak wciąż była rozkojarzona, jakby zupełnie nie przywiązywała wagi do tego, co robiła. Automatycznie wymamrotała przywitanie i pomaszerowała na zaplecze, gdzie stał wesoły rządek srebrnych szafek. Przez chwilę zastanawiała się, co robi w szkole, ale w końcu wzruszyła ramionami.
   Mechanicznie zostawiła swoją sportową torbę, biorąc ze sobą tylko telefon i portfel wraz z ciemnym, skórzanym etui. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyda się jej odznaka, a zawsze może ją schować w kieszeni fartucha i nikt się nie zorientuje. Gorzej by było, gdyby ją w nim zostawiła po skończeniu pracy. Rozejrzała się nieprzytomnym wzorkiem po sali. Jasne ściany dawały wrażenie, że w środku było jeszcze milej niż na zewnątrz. Na ścianach wisiało kilka zdjęć pobliskiego parku oraz wybrzeża, a zasłony nieco zmniejszały siłę zabójczych promieni słonecznych. Na sali stały w róznych odstępach stoliki z ciemnego drewna.

czwartek, 21 grudnia 2017

Kryształ Soldenu

3. Detektyw pilnie potrzebny

    Marta odetchnęła głęboko, wyjmując słuchawki z uszu. Zatrzymała się na chwilę, by podziwiać okolicę. Widziała ją już wiele razy, ale wciąż zachwycała swoim pięknem i prostotą. Na dzikiej plaży mało kto był o tej porze, a szum morza uspokajał i pozwalał wyrównać oddech. Dziewczyna kochała biegać o poranku, nawet jeśli znaczyło to wstawanie przed siódmą podczas wakacji. Dzięki temu miała więcej czasu w dzień i nie musiała się martwić tym, że nie wybiegała tych wymaganych dziesięciu kilometrów. Przynajmniej wtedy trener nie miał się do czego przyczepić.
   Delikatna bryza orzeźwiała, ale nie była na tyle silna, by nieść ze sobą piasek z niedalekich wydm. Marta nie mogła jednak stać w miejscu i napawać się krajobrazem. Przerwy w treningu były naprawdę niewskazane. Ruszyła spokojnym truchtem przez plażę, zrównując się z linią morza, gdzie piasek był znacznie twardszy. To była jej codzienna rutyna, rytuał wręcz można by powiedzieć. Możliwe, że dzięki temu o wiele rzadziej chorowała. A przede wszystkim zapewniało jej to miejsca w drużynie w szkolnych zawodach. Nieważne o jaki sport chodziło, nauczyciele (a o wiele częściej nauczycielki) WF-u wiecznie ją wybierali. W sumie było to zrozumiałe, skoro w biegach dobrze sobie radziła, ale później miała nieco problemów z nadrabianiem zaległości w lekcjach.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Kryształ Soldenu

2. Rada Światów

   Czekała, siedząc wyprostowana na zdobionym krześle. Założyła nogę na nogę i objęła kolano dłońmi. Tylko delikatny ruch stopy zdradzał, że dziewczyna się niecierpliwi. Chciała już wrócić do pałacu, ale musiała być tutaj, czekać, aż ją zawołają. Izis westchnęła; niezbyt odpowiadało jej to zgromadzenie władców, zwłaszcza że w pomieszczeniu rozlegały się przytłumione przez ścianę niespokojne głosy. Najwyraźniej prowadzono dyskusję o czymś bardzo ważnym.
   Parę kroków od księżniczki stała jej służka. Co chwilę rozglądała się swoimi chabrowymi oczami. Wiadomym było, że nieczęsto zwykli ludzie bywali wśród tych wszystkich wysoko urodzonych z innych planet, jednak pracując w pałacu powinna chociaż trochę przywyknąć do obecności arystokracji. Tymczasem zachowywała się jak nowicjuszka.
   Kiedy zauważyła, że Izis się jej przygląda, podskoczyła lekko.
   — P-pani, wybacz mi to rozkojarzenie...
   — Sekiny, skup się wreszcie! — zbeształa ją, marszcząc nosek. — To nie czas i miejsce na rozkojarzenie. Przynosisz wstyd pałacowej służbie.
   Sekiny spuściła smutno głowę i splotła dłonie. Księżniczka w końcu odwróciła wzrok, skupiając się na słowach wypowiadanych za ścianą. To, co tam się działo, było o wiele ciekawsze od służki. Izis nie uważała jej za kogoś, na kogo warto zwrócić uwagę. Nie wyróżniała się niczym; dziewczyna nieco bardziej przy kości, nosiła skromne ubrania, jak przystało na usługującą osobie pokroju czarodziejki. Jasne, do pewnego stopnia powinna ją szanować, lecz bez przesady.

sobota, 30 września 2017

One Shot

The Thief and the Mischief


Ratified by one hundred and seventeen countries the Accords placed the Avengers under the UN authority and provided a framework for the registration and monitoring of all enhanced individuals.
***
   “We knew this was gonna happen sooner or later. Earth? The safe place? Are you kidding me?” Izis sat with frustration on a chair and hid her head in her hands. “Place with freedom?”
   “It was the safe place. Until the Battle for New York.” The girl with purple fringe whispered. She was so upset about the Sokovia Accords, so she clenched her fists. “Then aliens invaded Earth and now people are scared that persons with powers will do worse and worse damages.”
   “What are we going to do?” Finally asked white-haired Izis looking at her with resignation. “Laura, we can't stay here forever. Sooner or later humans are going to find out that we're not one of them. God, we're not even Inhumans or mutants. This is bad, this is so bad.”
   “To be honest, I have no bloody idea, my friend. But I'm going to figure something out.” Said Laura and stand up. “I'm going on a walk. Be right back!” Announced girl and, before she left their hideout, she added: “I'm sure if we stay with S.H.I.E.L.D., they'll help us.”
   “They will help you, 'cause you're one of them. And I'm not.” Whispered Izis without hope.