czwartek, 21 grudnia 2017

Kryształ Soldenu

3. Detektyw pilnie potrzebny

    Marta odetchnęła głęboko, wyjmując słuchawki z uszu. Zatrzymała się na chwilę, by podziwiać okolicę. Widziała ją już wiele razy, ale wciąż zachwycała swoim pięknem i prostotą. Na dzikiej plaży mało kto był o tej porze, a szum morza uspokajał i pozwalał wyrównać oddech. Dziewczyna kochała biegać o poranku, nawet jeśli znaczyło to wstawanie przed siódmą podczas wakacji. Dzięki temu miała więcej czasu w dzień i nie musiała się martwić tym, że nie wybiegała tych wymaganych dziesięciu kilometrów. Przynajmniej wtedy trener nie miał się do czego przyczepić.
   Delikatna bryza orzeźwiała, ale nie była na tyle silna, by nieść ze sobą piasek z niedalekich wydm. Marta nie mogła jednak stać w miejscu i napawać się krajobrazem. Przerwy w treningu były naprawdę niewskazane. Ruszyła spokojnym truchtem przez plażę, zrównując się z linią morza, gdzie piasek był znacznie twardszy. To była jej codzienna rutyna, rytuał wręcz można by powiedzieć. Możliwe, że dzięki temu o wiele rzadziej chorowała. A przede wszystkim zapewniało jej to miejsca w drużynie w szkolnych zawodach. Nieważne o jaki sport chodziło, nauczyciele (a o wiele częściej nauczycielki) WF-u wiecznie ją wybierali. W sumie było to zrozumiałe, skoro w biegach dobrze sobie radziła, ale później miała nieco problemów z nadrabianiem zaległości w lekcjach.