poniedziałek, 13 listopada 2017

Kryształ Soldenu

2. Rada Światów

   Czekała, siedząc wyprostowana na zdobionym krześle. Założyła nogę na nogę i objęła kolano dłońmi. Tylko delikatny ruch stopy zdradzał, że dziewczyna się niecierpliwi. Chciała już wrócić do pałacu, ale musiała być tutaj, czekać, aż ją zawołają. Izis westchnęła; niezbyt odpowiadało jej to zgromadzenie władców, zwłaszcza że w pomieszczeniu rozlegały się przytłumione przez ścianę niespokojne głosy. Najwyraźniej prowadzono dyskusję o czymś bardzo ważnym.
   Parę kroków od księżniczki stała jej służka. Co chwilę rozglądała się swoimi chabrowymi oczami. Wiadomym było, że nieczęsto zwykli ludzie bywali wśród tych wszystkich wysoko urodzonych z innych planet, jednak pracując w pałacu powinna chociaż trochę przywyknąć do obecności arystokracji. Tymczasem zachowywała się jak nowicjuszka.
   Kiedy zauważyła, że Izis się jej przygląda, podskoczyła lekko.
   — P-pani, wybacz mi to rozkojarzenie...
   — Sekiny, skup się wreszcie! — zbeształa ją, marszcząc nosek. — To nie czas i miejsce na rozkojarzenie. Przynosisz wstyd pałacowej służbie.
   Sekiny spuściła smutno głowę i splotła dłonie. Księżniczka w końcu odwróciła wzrok, skupiając się na słowach wypowiadanych za ścianą. To, co tam się działo, było o wiele ciekawsze od służki. Izis nie uważała jej za kogoś, na kogo warto zwrócić uwagę. Nie wyróżniała się niczym; dziewczyna nieco bardziej przy kości, nosiła skromne ubrania, jak przystało na usługującą osobie pokroju czarodziejki. Jasne, do pewnego stopnia powinna ją szanować, lecz bez przesady.